sobota, 15 stycznia 2011

Small town gypsy massacre? No! This is just Valerie Vargas tattoos!

Co ja mogę, co ja mogę kiedy totalnie nie znam się na wszystkich tych technikach w malarstwie, a chcę opisać kogoś styl?! V.V (Valerie Vargas) jest kolejną tatuującą kobietą, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie i nadal mile zaskakuje każdym nowym postem wrzuconym na swój blog i kolejnym rewelacyjnym projektem. W Londynie z pewnością należy do 'tatuującej elity'. Terminy ma pozajmowane przynajmniej na najbliższe kilka miesięcy. Od kwietnia na jej stronie internetowej możesz przeczytać takie oto info:
My waiting list is now closed. This mean I won’t be taking any new customers for the time being. Once I have worked my way through the list, I will post a blog on my website with any relevant information, so just keep checking back once in a while (and no, i really don’t know when I will re-open it, when I do, I will make a post. Right now my energy is going on my current customers and tattooing).

In the meantime if you are on the waiting list, it is very important to keep us up to date with any changes, such as contact numbers or your tattoo idea.

If we can’t reach you we will move onto the next person down the list. Sorry for the inconvenience.




Powracając do jej stylu. Określiła bym go jako neo-traditional + old schoolowe elementy (w tym gruba czarna krecha!) + rewelacyjna technika + kolorystyka. Wszystko jest zawsze perfekcyjnie zaplanowane, rozmieszczone i po skończeniu robi niesamowite wrażenie. Najbardziej popularne są jej gypsy girls. Lubię jej technikę nie tylko ze względów wizualnych, choć dla mnie tatuaż wiąże się głównie z estetyką. Valerie potrafi w twarzach ludzi oddać emocje, głównie za sprawą spojrzenia. Oczy owych Gypsy zapatrzone w jakiś konkretny punkt wyrażają zamyślenie, smutek, tajemniczość i wiele innych afektów (które być może dostrzeżesz?!). Wydaję mi się to trudne, przede wszystkim dlatego, że styl w którym tworzy Vargas nie ma zbyt wiele wspólnego z realizmem.



Od 2007 roku związana jest ze Frith Street Tattoo w Londynie. Poza tatuowaniem nie tworzy zbyt wiele, jak sama piszę - z powodu braku czasu. To co faktycznie powstanie: obrazy, towary z jej grafikami itp. zostają udostępnione w oryginale lub odbitkach na sprzedaż. TUTAJ (sprawdź!).


Jeden z moich ulubionych projektów V.V. Symetria.


Tego typu stuff można zakupić bezpośrednio na jej stronie internetowym (for sale).

W 2010 roku wykonała plakat promujący konwent tatuażu w Londynie (który teraz wisi na mojej ścianie):


Website.
My Space.
Twitter.

niedziela, 9 stycznia 2011

Big Eyed women...

Malowanie zawsze było dla niego środkiem wyrażania własnej osobowości. Ogromne oczy modelek to nic innego jak wielkie lustra w których Scott Rohlfs tworząc widzi odbicie swojej duszy. Jego obrazy to surrealistyczne portrety, karykatury w przewrotnym tego słowa znaczeniu. Artysta zniekształca kobiece twarze, nie odejmując im uroku i piękna.


'My Lips Are Sealed'


'Mistified'

Obrazy Rohlfsa powstają przy użyciu farb akrylowych nakładanych pędzlem lub aerografem.


'Where Dreams Come True'

Skąd czerpie inspiracje? Wytatuowane, nagie, zmodyfikowane o ogromnej ilości sexapliu kobiety pojawiają się zawsze na pierwszym planie. Sam piszę na swojej stronie: My work is a fusion of personal experiences and influences- moody atmospheres, tattoo-inspired couture, and timeless elements all laced with clandestine symbolism. The figures I paint exist in their own mysterious realm and time, and each painting offers a glimpse into their atypical world.

Zauważyłam również pewne nawiązania do stylistyki Briana M. Viveros'a (patrz poprzedni wpis) oraz portrety alternatywnych modelek.


'Know Your Enemies' + 'Stars and Stripes' + 'Fly Girl'


Portret Leah Jung.

Więcej znajdziesz na stronie internetowej artysty. WEBSITE.

sobota, 8 stycznia 2011

The art of Brian M. Viveros



Mysterious sexy women, with their remarkable sensual eyes, and a cigarette in the corner of their mouths, became his trademark. These characters play their lustful roles, sprouted from the brain of the American artist Brian Viveros. His art is a unique mixture of different visual and artistic concepts, surrealism, role playing and some quite heavy pain fantasies. Like the ones where the women are hooked, tortured and bound, but somehow, even in these morbid scenes, he is capable of maintaining a decent dose of humor.
-Art of Love







The erotic artwork of Brian M. Viveros is a satisfying cross between the Varga Girls and the surrealist renderings of Hans Bellmer. At once playful, hypersexual and erotic, there is also something darkly engaging in Viveros’s images. While he’ll play up the demon aspects of the Femme Fatale, or the depravity lurking just beneath the surface of the innocent girl, he does so with a sense of awe – as if honoring what’s ‘dangerous’ in the erotic female form, not fearing it or degrading it.

-Marilyn Jaye Lewis, editor The Mammoth Book of Erotic Photography; Erotic Writer of the Year, 2001



I don't know why I am attracted to his paintings of tattooed, beaten women, but they have such a defiant look, with their Louise Brooks/Pandora’s Box black ‘helmet hair’ and cig dangling from their mouths, one eye swollen shut. It is to so erotic and powerful, about us women who get beaten up every day…
-Jenny Lens, punk photographer/archivist - she shot Darby Crash!





…hauntingly memorable and erotically arousing work.
-Francis Lora, contributing writer to Urban Latino Magazine and the Manhattan Times

His website.

NO Kate Von D.


Praktycznie każdy słyszał o Kat, głównie dzięki programowi Miami Ink. Doceniam jej pracę, jednak nie należy ona do moich ulubionych tatuujących kobiet w przeciwieństwie do Rachel Ann Aust.
Swoje ciało pokrywać tatuażami zaczęła w wieku 18 lat. W tym momencie pod jej skórą znajduję się już całkiem spora dawka tuszu.
Jednak nie z tego powodu porównałam ją do Kat. Rachel zawodowo zajmuję się tatuażem. Obecnie pracuje dla studia Sacred Heart Tattoo w Atlancie (Georgia).



Tatuaże Rachel:
Klatka piersiowa od Tima Kerna.
Róże, twarz, ptak na jej prawej ręce od Mikey Jankinsa. Z kolei Phil Colvin i Dave Kruseman (obaj z Memorial Tattoo) wykonali tatuaże na jej palcach. Pozostałe w większości pochodzą od Bena Millera.



Aby zobaczyć więcej zdjęć kliknij TUTAJ.

wtorek, 14 grudnia 2010

Hollow men.

Ale mam już serdecznie dosyć ludzi bez wyobraźni. Ludzi, których T.S. Eliot nazywa hollow men - pustymi. Ten brak wyobraźni, tę pustkę wypełniają bezduszną słomą, lecz sami tego nie zauważają. Wmuszają tę nieczułość innym, ustawiając, jedno przy drugim, puste słowa.

[Haruki Murakami: Kafka on the Shore]

środa, 10 listopada 2010

***

Dlaczego ludzie, którzy mają tyle piękna w sobie nie potrafią znaleźć szczęścia w życiu? Wrażliwsi na otaczającą rzeczywistość, dotykani są przez nią ze zdwojoną siłą ocierają się o zimne ściany. Kładą się pod zimnym posłaniem na mokrej od łez poduszce. Tęsknią za ciepłem dłoni, które odpychały wielokrotnie. Ulatują wysoko, ponad własne możliwości. Tworzą obrazki, które wieszają w meandrach własnej podświadomości. Wracają, choć właściciel ich dusz dawno wypuścił smycz. Odtwarzają momenty ekstatyczne, w najtrudniejszych momentach wygrzebują nawet te kolące. Nasycają się nimi. Próbują raz jeszcze wychwycić barwę głosu, poczuć zapach i ciarki pokrywające wówczas ich skórę.

Niesprawiedliwe. Ubliżające. Dno ludzkiej godności. Uniżenie własnej pokory i dumy.
Nieważne.
Liczy się chwila. Jeden promyk słońca zawarty w spojrzeniu, uśmiechu, dotyku, bliskości.
Ogrzewa zbrukaną duszę. Pozwala przetrwać do następnego razu, choć do niego podchodzą na czworakach. Czołgają się w bagnie ze straconych godzin, dni, lat...

wtorek, 9 listopada 2010

Wkrótce nadszedł sen i zamknął za mną ciężką ołowianą bramę - po drugiej stronie snów nie było.

-Uciekamy?
-Przed czym uciekają tacy ludzie jak wy?
-Nie uciekamy!
-Co jest w Paryżu?
-Inne życie.
Może i uciekamy... przed beznadziejną pustką tutejszej egzystencji.
-Beznadziejna pustka... Masz rację. Mnóstwo ludzi widzi pustkę, ale trzeba odwagi aby dostrzec beznadziejność.


Czasami za bardzo starasz się dopasować rzeczywistość do swojego sposobu życia. Jeżeli nie chcesz skończyć w szpitalu psychiatrycznym, otwórz się trochę, poddaj się nurtowi. Nawet ktoś tak niedoskonały jak ja, czasami myśli: "Jakie życie jest wspaniałe!". To szczera prawda! Dlatego bądź o wiele, wiele szczęśliwszy. Pracuj nad swoim szczęściem.

A moje własne ja, czy jest już ostatecznie sformowane? Znam granice swoich możliwości. Są sprawy przed którymi się bronię. Ale moja ciekawość świata, nieprzepastna chęć tworzenia, pchają mnie poza owe granice, każą mi je przekraczać. Wyobraźnia wpędza mnie w nieznane rejony, w nieodkryte jeszcze i niebezpieczne strefy. Jednak moja prawdziwa natura nie pozwala się zwieść moim 'intelektualnym' przygodom czy moim literackim zabiegom. Staram się rozszerzać swoje horyzonty. Nie chciałabym być wiecznie tą samą Anais, rozszyfrowaną, określoną, ustaloną. Z chwilą kiedy mnie klasyfikują, robię to samo co June: próbuję się wyrwać z klasyfikatora. Czy jestem dobra? Za życzliwa? Robię próbę, żeby zorientować się na ile gniewu mnie stać, na ile chłodu i obojętności. Wiem jednakże, że mogę w każdej chwili skończyć tę grę i znowu być sobą. (...) Jaka jest jednakże moja prawdziwa natura? Ile jest we mnie idealizmu, inteligencji, poezji, wyobraźni, poczucia piękna, potrzeby piękna, autentycznej rimbaudowskiej prostoty, prawdziwej prostolijności? Najbardziej potrzebuję pracy twórczej, najgoręcej nienawidzę okrucieństwa. Kiedy próbuję zanurzyć się w zło, zło cofa się przede mną.

Piekło to rzecz indywidualna, każdy człowiek ma swoje własne, jemu tylko przeznaczone inferno. Moim piekłem jest myśl, że mogłabym stoczyć się w irracjonalizm, sferę w której ludzie kierują się wyłącznie instynktem i ślepymi emocjami, działają tylko pod wpływem impulsu i samej fantazji, a więc czystego obłędu. Ale może nie jest to piekłem. Przecież często schodzę na manowce irracjonalizmu i wcale nie czuję się nieszczęśliwa. Jestem wówczas tylko jak pijak, który cieszy się tylko swoim nieszczęsnym stanem. Dopiero kiedy wraca mi pełna świadomość, odczuwam prawdziwy ból.




Cytaty. Pierwszy z filmu Revolutionary Road z Leonardo di Caprio i Kate Winslet. Kolejno: Haruki Murakami Norwegian Wood, Anais Nin Dzienniki 1931-34.
Plus praca Audrey Kawasaki. <3